[Kopenhaga] Moje TOP 3

Słów kilka o mojej subiektywnej liście najciekawszych i najfajniejszych miejsc w Kopenhadze. Przeczytacie tu dziś o dzielnicy uchylającej się od prawa, mikro-Wenecji oraz przepięknym teatrze. Jest też nowy vlog!


Christiania

Nie spodziewałam się, że takie miejsce może istnieć w Unii Europejskiej. Wprawdzie spędziłam tam tylko pół godziny, ale i tak poczułam, dosłownie i w przenośni, jego klimat. Dlaczego dosłownie? Bo na każdym kroku czuć tam zioło. No dosłownie wszędzie. Ja jestem niepaląca 😛 Może dlatego ten zapach wydawał mi się aż tak intensywny.

Christiania to osiedle w dzielnicy Christianshavn, w którym bez problemu kupicie lekkie narkotyki, a jak się trochę postaracie, to ciężkie też by się pewnie dało. Powstała na początku lat 70. ubiegłego wieku i jest obszarem częściowo niezależnym od państwa. Zalegalizowane jest tu jawne sprzedawanie marihuany i haszyszu. Na najsłynniejszej ulicy Pusher Street (Ulica Dealerów) stoi mnóstwo stoisk z odmianami pochodzącymi z całego świata.

Christiania kiedyś tętniła życiem, a dziś mieszka tu nie więcej niż 900 osób. Upadła przez napływ prostytutek, narkomanów i przestępców. Jest jednak ciągle atrakcją turystyczną i aby pobyt tam był bezpieczny, należy pamiętać o kilku zasadach. Najważniejsze: nie filmować i nie robić zdjęć. Lokalsi nie chcą być fotografowani z wiadomych względów i ta zasada jest bardzo pilnowana. Widziałam jak jeden miejscowy ostro zwrócił uwagę pani, która chciała zrobić zdjęcie swojemu małemu dziecku. Brzmiło to mniej więcej tak: „Eee! Eee! Eee!” połączone z agresywnym wymachiwaniem rękami.

Dwie pozostałe fundamentalne zasady Christianii to: brak akceptacji dla twardych narkotyków (yaa.. tell me more!) oraz… NIE BIEGAĆ. Jeśli biegniesz, to prawdopodobnie jesteś policjantem lub złodziejem. Zabawę z dzieciństwa wzięli tu bardzo na serio (kto też bawił się w policjantów i złodziei?).

O Christianii możecie się więcej dowiedzieć na blogach: Podróże po Europie oraz Podreptać przez świat.

Nyhavn

Dotarliśmy do Nyhavn w sobotni poranek i uliczny handlarz, bardzo miły pan, zaproponował nam kawę z 30-procentową zniżką. Podziwialiśmy kolorowe domki z kubkiem gorącego napoju bogów w dłoni. Czy może być coś piękniejszego?

Nyhavn to ulica przy kanale, którą określiłabym jako połączenie Amsterdamu i Wenecji w wersji mikro. Jest woda, jaskrawo pomalowane domki i przycumowane do brzegu łódki. To tutaj Hans Christian Andersen napisał kilka swoich baśni.

Byliśmy tu świadkami przedziwnego zdarzenia (którego część pokazałam w filmie). Mianowicie, przy temperaturze 5 stopni Celsjusza (odczuwalne 3) pewien pan rozebrał się do naga i wskoczył do kanału. Bynajmniej nie zamierzał morsować, bo wykonał ten skok trzykrotnie, a następnie wrzucił wszystkie swoje ubrania do lodowatej wody. Bardzo możliwe, że wyszedł z pobliskiego „klubu gentlemanów”, w którym „wczorajsza” impreza o 9:00 rano trwała jeszcze w najlepsze. Ten pan znalazł na pewno szybki i ekonomiczny sposób na wytrzeźwienie.

Polecam też przepłynąć się kanałami Kopenhagi (zahaczając o Morze Bałtyckie), by zobaczyć perełki duńskiej architektury. Łódki są ogrzewane, więc jest to atrakcja jak najbardziej hygge.

Det Ny Teater

Po polsku jego nazwa to Nowy Teatr. Wspominałam o nim w swoim pierwszym filmie na YT. Grali tam Upiora w Operze, którego nigdy wcześniej na żywo nie widziałam. No nie mogłam takiej okazji odpuścić! Nie mogłam! Mimo że cena biletu była niewspółmierna do jakości miejsca, które ten bilet zapewniał, to i tak ogromnie się cieszę, że tam poszłam.

O co chodzi? Otóż, bilet kosztował ponad 160 zł, a siedziałam z boku pierwszego piętra balkonu. Nie dość, że cholernie daleko od sceny, to jeszcze połowę sceny… zasłaniała barierka. Byłam odrobinę zła przez to, w końcu jak na polskie realia, to ten bilet kosztował naprawdę dużo, ale na szczęście, droższe miejsca w środku balkonu były wolne i bez problemu mogłam się przesiąść.

Spektakl mnie zachwycił do granic, szczególnie scenografia, bardzo bogata, „wielopoziomowa”, zmieniająca się co kilka minut. Scena, w której Upiór płynie z  Christine do swojej kryjówki była majstersztykiem. Naprawdę można było mieć wrażenie, że oni płyną po prawdziwej wodzie. I jeszcze dziesiątki świec porozstawianych po całej scenie dodawały demonicznego klimatu całości. I hit wieczoru, czyli ogromny żyrandol spadający na widownię (oczywiście, wszystko było zamierzone i pod kontrolą).

Nowy vlog

Dajcie znać, czy byliście w Kopenhadze i co wam najbardziej przypadło do gustu. Żeby zawsze być na bieżąco, zapraszam do polubienia mojego fanpage’a na facebooku: https://www.facebook.com/kawawfoyer/
A na moim kanale na YouTubie hula już drugi vlog z Kopenhagi! Pokazuję tam Nyhavn, opowiadam o Christianii i jem snegle 🙂

instagram_icon_512 if_youtube_v2_386762 fb_icon

Wasza Zuzka

2 myśli w temacie “[Kopenhaga] Moje TOP 3

    1. Ja w tej Kopenhadze byłam tak krótko, że na pewno jeszcze kiedyś się tam wybiorę, bo połowy fajnych rzeczy nawet nie zobaczyłam, więc tym bardziej dzięki za polecenie 🙂 Ogrody botaniczne też bardzo lubię, a jak darmowe wejście, to grzech nie wejść 😀

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s