Krótka historia „Wojny światów”

Czy ludzie pamiętają jeszcze dzisiaj „Wojnę światów”? I nie, nie mówię o filmie z Tomem Cruisem (którego, nawiasem mówiąc, nawet nie oglądałam). Mówię o przegenialnej i przyprawiającej mnie o ciary rock operze. Co jakiś czas wracam do niej pamięcią, bo to jest pierwsze widowisko muzyczne, które widziałam (precyzyjniej mówiąc, widziałam tylko nagranie, ale w dalszym ciągu… pierwsze!) i uważam, że już wtedy można było zauważyć moje ciągoty do muzyki/teatru/historii opowiedzianych na scenie/pięknych głosów. Tylko że nikt tego nie zauważył i na przebudzenie się mojej pasji czekałam mniej więcej kolejnych 10 lat.


Krótkie wprowadzenie do tematu: w 1938 roku z okazji Halloween 23-letni Orson Welles w ramach programu „Mercury Theater on the Air” stworzył radiową adaptację powieści Herberta George’a Wellsa „Wojna światów”. Słuchowisko zostało wyemitowane w stacji radiowej CBS. Zawierało muzykę, efekty dźwiękowe i, rzecz jasna, głos ludzki czterech narratorów. Opowiadało z wyjątkową dokładnością o inwazji Marsjan na Ziemię. A tak się ciekawie złożyło, że niektórzy słuchacze (niektórzy, a jednak było ich całkiem sporo), którzy przegapili początek audycji informujący o tym, że jest to czysta fikcja oraz czujący napięcie rodzącego się konfliktu, który przerodził się potem w II wojnę światową, naprawdę się przestraszyli, że Marsjanie atakują New Jersey. Rozdzwoniły się telefony w redakcjach gazet, na policji i w stacjach telewizyjnych, a następnego dnia na głównej stronie The Daily News można było przeczytać „Fake Radio ‚War’ Stirs Terror Through U.S.” .

NY Daily News Archive/Getty [www.space.com]

W Stanach wybuchła panika, a sam Orson Welles był przerażony tym, co wywołał. Dziennikarze ciągle zadawali mu to samo pytanie: czy zrobił to celowo? Orson na początku odpowiadał, że absolutnie nie miał pojęcia, że wydarzy się coś takiego. Niektórzy jednak w późniejszych wypowiedziach Orsona dopatrują się oznak tego, że dokładnie wiedział co robi. Prawdy chyba nie poznamy nigdy.

Próba do „Wojny światów”.
Universal History Archive/UIG via Getty [www.space.com]

Jakikolwiek był zamysł autora, „Wojna światów” jest do tej pory jedną z najlepiej przygotowanych produkcji radiowych. I to właśnie ona, wraz z oryginalną historią H.G Wellsa, była inspiracją dla Jeffa Wayne’a, kiedy pisał swój album koncepcyjny „Jeff Wayne’s Musical Version of The War of the Worlds”.

Dopiero dowiedziałam się, co to jest album koncepcyjny. Otóż, za wikipedią:

Album koncepcyjny (ang. concept album) – album muzyczny, na którym zawarte utwory tworzą całość pod względem literackim lub muzycznym i są skupione wokół pozamuzycznego tematu.”

Okładka albumu „Jeff Wayne’s Musical Version of The War of the Worlds
wikipedia.org

Tak więc album Jeffa Wayne’a, który powstał w 1978 roku, opowiada historię inwazji Marsjan z perspektywy pewnego dziennikarza. Podczas światowego tournee w 2006 roku tegoż dziennikarza „grał” nieżyjący już wówczas Richard Burton. Jego twarz była wyświetlana trójwymiarowo na wielkim telebimie, a na zdjęcie nałożono zsynchronizowany z tekstem ruch ust (wygląda to co najmniej creepy, ale pamiętajmy, że 2006 rok był 13 lat temu). Wtedy Justin Hayward, drugi (po Michaelu Jacksonie) głos męski, w którym byłam wtedy zakochana, grał „śpiewane myśli dziennikarza” 😛

Polecam obejrzeć poniższe video całe, rzecz jasna, ale od 5:10 śpiewa Justin ❤

„Wojna światów” nie jest musicalem, jest typową rock operą. Na scenie jest orkiestra i zespół rockowy oraz soliści, którzy przeprowadzają nas przez całą opowieść. Mają na sobie kostiumy adekwatne do historii, ale nie ma żadnej scenografii poza wyświetlaną z tyłu animacją.

Album Jeffa Wayne’a w 2009 roku stał się 40. najlepiej sprzedającym się albumem w Wielkiej Brytanii z 2,5 milionami sprzedanych kopii. Doczekał się wznowienia w 2012 roku, a na jego podstawie stworzono grę komputerową. W październiku zeszłego roku ogłoszono, że Jeff Wayne kończy pracę nad kolejną wersją swojego projektu, a już w listopadzie ukazała się oryginalna 5-godzinna produkcja Audible.com bazująca na albumie z 1978 roku. Jej nazwa nosi „Jeff Wayne’s The War of The Worlds: The Musical Drama”.

I teraz najlepsze: od maja tego roku w Londynie zaczną się pokazy tego cudownego muzycznego widowiska, oczywiście w odświeżonej wersji, „The War Of The Worlds Experience”. Tutaj link: https://www.dotdot.london/. Koniecznie tam wejdźcie (i scrollujcie w dół, bo na dole jest mnóstwo fajnych grafik). Wygląda na to, że to nie będzie tradycyjny występ na scenie. W zakładce „Accesibility and warning” taki jest fragment:

"This immersive experience includes multiple effects which may include  total darkness, uneven surfaces, air blasts, strobe lighting, latex,  narrow tunnels, sudden loud noises, live actors, fog, scent, a slide and  tight spaces, which require you to bend down while walking or crawling."

Najbardziej mnie zainteresował ten latex.

A już maksymalnie intrygujące jest to, że lokalizacja podana na tej stronie wcale nie jest teatrem, a jakimś biurowcem! Oh my God!

Czy jest ktoś kto chce na to ze mną jechać?! Jejuuu! Byłabym najszczęśliwsza na świecie, jakbym to zobaczyła na żywo! (Piszę to zupełnie poważnie… Naprawdę chcę tam jechać, tylko jeszcze nie jestem aż tak szalona, żeby samemu pojechać do Londynu).

Jeżeli lubicie progresywny/symfoniczny rock, to jest niemalże pewne, że polubicie też „Wojnę światów”. Ja ją kocham odkąd pierwszy raz ją usłyszałam. Czasem nucę sobie słowa Beth, żony pastora, który stracił rozum pod wpływem inwazji Marsjan i myśli, że Beth jest wysłannicą diabła:

„There must be something worth living for
There must be something worth trying for
Even some things worth dying for!
And if one man can stand tall
There must be hope for us all
Somewhere, somewhere in the spirit of man”

Ahh! Piękne to jest! 🙂 Mam nadzieję, że znajdzie się wśród was ktoś, kto zna i lubi „Wojnę światów”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s