Przeżyłam teatralne katharsis, kiedy kobiety objaśniły mi świat

zdjęcie: https://www.teatrnowy.com.pl/spektakle/kobiety-objasniaja-mi-swiat/

Zacznę od razu od wielkich słów. Ten spektakl jest jedną z najlepszych rzeczy, jakie w tym roku widziałam w teatrze. Sprawił, że w jednej sekundzie śmiałam się szczerym śmiechem, a w kolejnej czułam wściekłość. Skłonił też mnie do przemyśleń i otworzył umysł. Pozwolił spojrzeć z jeszcze szerszej perspektywy na kwestię feminizmu i kobiet. A byłam przekonana, że patrzę wyjątkowo szeroko.

Mowa, rzecz jasna, o spektaklu „Kobiety objaśniają mi świat” w reżyserii Iwony Kempy wystawianym w Teatrze Nowym Proxima w Krakowie.

zdjęcie: https://www.teatrnowy.com.pl/spektakle/kobiety-objasniaja-mi-swiat/

Spektakl podzielony jest na kilka części, pozornie od siebie niezależnych, które opowiadają o różnych aspektach życia kobiet. Mamy tutaj poruszoną kwestię dbania o wygląd, lubienia bądź nielubienia siebie, molestowania, społecznej presji „atrakcyjności”… i wiele innych, w tym moje dwie ulubione, które mnie najbardziej poruszyły…

PROSTYTUTKI

Młoda kobieta, dwudziestokilkuletnia, stwierdza pewnego dnia, że ma dosyć pracowania za najniższą krajową i postanawia zostać prostytutką. Na początku obawiała się tej „fuchy”, nie była pewna, jak ma zacząć. Na pierwsze umówione spotkanie nie przyszła. W końcu jednak zaprasza klienta do swojego mieszkania i… no właśnie. Oczekiwałam, że poczuje się źle we własnym ciele, że poczuje brak szacunku dla samej siebie… Przecież prostytucja uwłacza kobietom i powinna być ZABRONIONA, prawda? Okazało się, że scenarzystki przygotowały inna puentę.

Wspomniana kobieta mówi, że zauważyła, że jej klienci to nieszczęśliwi mężczyźni, często samotni, których życie nie oszczędzało. Mówi o tym, że przychodzą do niej, by poczuć bliskość drugiej osoby, przychodzą po chwilę szczęścia i niesamowicie ważne jest dla nich to, że ona nie zwraca uwagi na ich brzuszek, na wypadające włosy, na defekty ich wyglądu… Dlatego jej bliskość jest niemalże terapeutyczna.

Moja reakcja była automatyczna: BULLSHIT! Nie zgadzam się z takim poglądem na ten temat… Po chwili jednak mój umysł zaczął się przyzwyczajać do tego punktu widzenia. Bo przecież KAŻDY MA PRAWO DECYDOWAĆ O WŁASNYM ŻYCIU I WŁASNYM CIELE. Czyż nie?

MATKI i NIE-MATKI

Każda kobieta musi być matką. W tym tylko się spełni, a jej przeznaczeniem jest ubierać małe butki na malutkie stópki. Kobieta, która nie jest matką jest niepełna i na pewno nieszczęśliwa.

W tej części spektaklu zderzamy się z trzema perspektywami na macierzyństwo:

  • kobieta nie ma dziecka i nie chce mieć dziecka;
  • kobieta ma dziecko, ale nie chce mieć dziecka;
  • kobieta nie ma dziecka, ale chce mieć dziecko.

Każda z tych trzech perspektyw była przedstawiona w niezwykle poruszający sposób.

Nie każda kobieta musi być matką. Może spełniać się na każdej innej drodze życiowej, jeśli tylko ma taką ochotę. Kobieta, która nie jest matką też może być spełniona i szczęśliwa.

KATHARSIS

„Kobiety objaśniają mi świat” to spektakl, który polecam wszystkim. Tak, Tobie, droga koleżanko, jeśli nawet nie mówisz o sobie „feministka”. Oraz Tobie, drogi kolego, jeśli nawet uważasz, że „feminizm kończy się, kiedy trzeba wnieść lodówkę na 6. piętro” -.-

Należy go jednak przeżywać z maksymalnie otwartym umysłem. Pamiętajcie o tym!

Czemu jeszcze tak bardzo go polecam? Oto dlaczego:

  • Jest to spektakl muzyczny! Ze wspaniałą rockową muzyką przeplatającą poszczególne scenki, śpiewaną przez fantastyczne aktorki! Nie byłam przekonana, czy dobrym pomysłem jest wplatanie muzyki do tego spektaklu (obawiałam się o jej jakość), ale teraz już wiem, że to był NAJLEPSZY POMYSŁ!
  • Właśnie! Fantastyczne aktorki! O maj gad! Te kobiety to były petardy! Musicie je zobaczyć, serio!
  • Klimat! Minimalistyczna scenografia, malutka sala w jednej z kamienic na krakowskim Kazimierzu… dzięki temu przeżyłam coś, czego nigdy w teatrze nie przeżyłam.

Miałam mnóstwo przemyśleń po tym spektaklu, ale chyba najlepiej będzie, jeśli każdy wyrobi sobie własne zdanie.


Wracam z teatru, ze spektaklu o kobietach i o feminizmie. Idę sama. Jest 21:00, o tej porze w kwietniu już jest ciemno. Ulica Krakowska w Krakowie jest całkowicie rozkopana i nie jeżdżą po niej tramwaje, więc ludzi jest też mniej. Nagle z oddali słyszę krzyki grupy mężczyzn. Wnioskuję, że musi być ich około 10. Nie widzę ich, muszą być w jakiejś bocznej uliczce. Słyszę coraz głośniejsze dzikie wrzaski, a moje tętno staje się szybsze. Automatycznie rozglądam się i przyśpieszam kroku. Sprawdzam, czy w zasięgu wzroku są jacyś ludzie. Na szczęście są. Myślę o tym, czy w razie czego mam się czym obronić. Przypominam sobie, że w torebce mam szklaną butelkę z której piję wodę, by nie kupować plastikowych. Dałoby radę tym. A potem myślę sobie…
Wracam z teatru, ze spektaklu o kobietach i o feminizmie… jaka to jest straszna ironia… 

Jedna myśl w temacie “Przeżyłam teatralne katharsis, kiedy kobiety objaśniły mi świat

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s