Wystawa Krzysztofa Gonciarza i zwiedzanie Teatru Słowackiego… czyli co można robić w Krakowie, kiedy Desiigner odwoła koncert w Warszawie?

Jeśli śledzicie moje media społecznościowe to wiecie, że miałam w piątek jechać do Warszawy na dłuuuugo wyczekiwany koncert Desiignera. To już drugi koncert, na który wyciągnął mnie mój brat (po koncercie Clams Casino, o którym pisałam TU). Czekaliśmy na niego już wiele miesięcy, ale nieoczekiwanie dzień przed planowaną datą… koncert został odwołany „za względów logistycznych”… YHY! A kilka godzin przed tym oświadczeniem Desiigner wrzucił na swój instagram to:

View this post on Instagram

From BK to Spain 🇪🇸 coast 🌊🔥🤘🏾

A post shared by Desiigner (@lifeofdesiigner) on

Także no! Chyba że „względy logistyczne” to w świecie szołbiznesu „utknięcie na plaży”….

Dobra, już się nie nabijam! Może naprawdę był jakiś problem z organizacją. W każdym razie… Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Dzięki temu, że zostałam w Krakowie:

  • porządnie się wyspałam, co mi od tygodnia nie mogło wyjść (nie żebym miała problemy ze spaniem, raczej wręcz przeciwnie);
  • spotkałam się z moimi kochanymi znajomymi ze studiów (pozdro dla was, jeśli to czytacie 😀 );
  • zwiedziłam Teatr Słowackiego;
  • odwiedziłam wystawę Krzysztofa Gonciarza w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej „Manggha”.

I o tych dwóch ostatnich rzeczach jest ten post, jako że o spaniu i piciu drinów raczej nie chcielibyście czytać (ale jeśli chcecie, to piszcie w komentarzach 😛 ).

Tour po Teatrze Słowackiego

Ok, przyznaję się bez bicia, nigdy nie byłam w Teatrze Słowackiego, shame on me… Znaczy byłam, ale w Małopolskim Ogrodzie Sztuki, gdzie mają oni swoją mniejszą scenę, ale nigdy w głównym gmachu. I muszę przyznać, że robi wrażenie! Mogę sobie tylko wyobrażać, ile tajemnic kryje ten budynek mający przecież już ponad 125 lat.

No i byłam sobie właśnie w ubiegłą niedzielę na zwiedzaniu tegoż teatru z moim wspaniałym bratem, który robił mi zdjęcia dotrzymywał mi miłego towarzystwa 😀 Podczas zwiedzania pani przewodniczka opowiedziała nam wycinek historii Teatru, która nieodłącznie wiąże się z historią Krakowa.

Dowiedziałam się, na przykład, że decyzja o budowie nowego teatru była dla Krakowa bardzo trudna, bo miasto nie dysponowało aż taką sumą pieniędzy, żeby pokryć koszty budowy. Pomogła im m.in. Helena Modrzejewska, która przeznaczyła część swojego wynagrodzenia na dofinansowanie budowy teatru.

Aaalee znalazł się kolejny problem (lub w języku korporacyjnym challenge): miejsce. Brano pod uwagę podobno nawet Rynek Główny, ale ostatecznie zdecydowano się na plac Szczepański nieopodal. Kłopot w tym, że żeby zrobić miejsce na teatr trzeba było wyburzyć… szpital oraz średniowieczny klasztor duchaków z cmentarzem. Klasztor podobno i tak ledwo się trzymał, czego nie można było powiedzieć o nerwach Jana Matejki, który tak się obraził na Radę Miasta za tę decyzję, że zakazał wystawiania swoich prac w Krakowie do końca swojego życia, a także nie zgodził się na swój pochówek w Krypcie Zasłużonych na Skałce.

Tak czy siak, do budowy doszło, teatr otworzono w 1893 roku, a architekt Jan Zawiejski zadbał nawet o powiew nowoczesności. Teatr Słowackiego (wtedy Teatr Miejski) był bowiem pierwszym budynkiem w Krakowie, do którego doprowadzono elektryczność! Wyobrażacie sobie jaki to musiał być szał na tamte czasy?

Podczas zwiedzania byliśmy też w garderobie Ludwika Solskiego, trzeciego dyrektora teatru i wybitnego aktora. Na ścianach garderoby znajdują się malowidła, które przetrwały wojnę dzięki temu, że były ukryte pod warstwą farby. Przedstawiają one Ludwika Solskiego w licznych rolach, które grał. Jest tam też Helena Modrzejewska, a także Irena Solska, żona Ludwika, która jako pierwsza aktorka w historii polskiej sceny teatralnej wystąpiła nago! Na koniu!

Na ścianach tej garderoby są również podpisy znanych osobistości, które swoje autografy składają do dziś. Podpisała się tam m.in. Wisława Szymborska, Hilary Clinton czy Susan Sontag ( ❤ ).

Na scenie też byliśmy. Niesamowicie było zobaczyć przepiękną salę teatralną z perspektywy aktora. W magazynach teatralnych już nie byliśmy, ale podobno można tam wejść podczas nocnego zwiedzania (na które też na pewno się wybiorę!).

Tokio 24 – wystawa Krzysztofa Gonciarza

Ten post zaczyna się robić przydługi, więc o wystawie Krzysia napiszę tylko kilka słów. Zresztą więcej i tak bym raczej nie wymodziła.

Musicie wiedzieć, że mimo że obecnie nie śledzę na bieżąco aktywności Goncia w internetach, to jestem jego wielką fanką, więc jak tylko zobaczyłam plakat reklamujący „Tokio 24”, od razu wiedziałam, że muszę tam być. Wystawę można obejrzeć w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej „Manggha” w Krakowie.

Ta wystawa to przede wszystkim film Krzysztofa. Muszę przyznać, że spodziewałam się jednak czegoś innego. Liczyłam na jakieś zdjęcia czy cokolwiek, co przybliży mi życie codzienne mieszkańców Tokio. Jednak oprócz tego filmu wystawa składa się jedynie z dwóch małych sal. W jednej są jakieś lustra, zasłonki i obraz z projektorów na nie padający plus muzyka. W drugiej natomiast, dużo mniejszej, są neonowe znaki japońskie powieszone na ścianach. Przeszło mi przez myśl, że może odwiedzający wystawę mają poczuć się przytłoczeni i zdezorientowani, że może tak samo czuliby się w Tokio… ale pewna nie jestem, czy to właśnie autorzy mieli na myśli. Marysia z bloga Artefakty (którego serdecznie wam polecam, swoją drogą, Marysia robi świetną robotę!) zasugerowała, że może twórcy tej wystawy inspirowali się pracami Yayoi Kusamy, która tworzy takie „instagramowe” przestrzenie. Cóż, żeby to roztrzygnąć trzeba chyba porozmawiać z samym Krzysztofem 😀

Oczywiście, sam film jest przepiękny 🙂 Podoba mi się to, jak Krzysztof dostosowuje tempo filmu do podłożonej muzyki oraz jakie ujęcia wybiera, bo oprócz ludzi w tym filmie zobaczymy też owady (!) czy tak trudne do uchwycenia w obiektywie momenty jak ptak podrywający się do lotu z jakiejś wieży.

No i za 30 zł można też obejrzeć tę oraz trzy inne wystawy w muzeum, więc ogólnie warto 😀

Podsumowując, Desiigner ma u mnie dużego minusa, ale weekend w Krakowie i tak 10/10, polecam serdecznie, Zuzanna Chrząstek 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s