Problem Kościoła, Mróz i nazistowski dyktator – wakacyjny wrap up kulturalny #1 Książki

Wakacje wciąż trwają, ale w moim książkowym zestawieniu nic się nie zmieni przez następnych kilka tygodni, bo aktualnie czytam wyjątkowo grubą książkę, a nie posiadłam umiejętności ultraszybkiego czytania, niestety. Dziś przeczytacie o dwóch książkowych tragediach i dwóch absolutnych zachwytach.

Książki

„Seks. Odwieczny problem Kościoła” Uta Ranke-Heinemann

Książka, która absolutnie zmieniła mój światopogląd. Napisała ją pierwsza kobieta-profesorka teologii katolickiej na świecie. Kobieta, która z miłości do mężczyzny przeszła z protestantyzmu na katolicyzm. Kobieta, która za sprzeciwianie się twierdzeniu, że Maryja po urodzeniu Jezusa pozostała biologiczną dziewicą została pozbawiona możliwości nauki teologii przez biskupa Essen.

Książka, mimo że napisana w sposób naukowy (przytacza multum źródeł, rozdziałów z Biblii, wypowiedzi teologów itp.), to czyta się ją piorunem. Bardzo logicznie polemizuje z nauczaniem Kościoła na tematy związane z seksualnością. Z tej książki dowiecie się, dlaczego według Kościoła seks jest grzechem śmiertelnym i dlaczego czasem jest tylko powszednim, dlaczego Kościół tak zaciekle walczy z aborcją, dlaczego kobiety nie mają nic do powiedzenia w Kościele i wiele innych rzeczy.

Mogłabym się rozwodzić godzinami o tej książce, bo zrobiła mi kisiel z mózgu i podważyła poglądy leżące u podstaw mojego zaufania do Kościoła, ale może w innym poście o tym napiszę. Na razie powiem tylko, że jeżeli, tak jak ja, zauważacie błędy logiczne w nauce Kościoła, to serdecznie polecam przeczytać „Seks. Odwieczny problem Kościoła”.

„Behawiorysta” Remigiusz Mróz

Kiedy byłam w czerwcu u Kasi, zainteresowałam się „Behawiorystą”, którego zauważyłam na jej półce. Stwierdziłam, że po książce pani Uty fajnie by było się odmóżdżyć, więc Kasia mi Mroza z miejsca pożyczyła. Muszę przyznać, że moje uczucia do książek pana Mroza są ambiwalentne. Nie mogę powiedzieć, że ich nie lubię, ale też nie pałam do nich miłością. Może dlatego, że miałam słaby start, bo „Parabellum” mnie zanudziło jak mało co.

Ale myślę sobie „Dam Mrozowi jeszcze jedną szansę”. Dałam i stwierdzam, że kolejnej nie dam 😛 „Behawiorysta” był straszny!

Side story: Kiedy miałam 13 lat czytałam sobie „Pana Wołodyjowskiego”. Wcześniej przeczytałam „Potop” i się zakochałam w Kmicicu, więc po prostu leciałam z koksem. W „Panu Wołodyjowskim” znalazłam sobie kolejny obiekt westchnień – Azja Tuhajbejowicz. I tak, WIEM, że on był antagonistą tej powieści i był złym człowiekiem, ale w książkach i filmach głównie tacy mnie fascynują (powiedzmy sobie szczerze, Kmicic też święty nie był). I jest taki moment w „Panu Wołodyjowskim”, kiedy Azja ginie. I ginie w najgorszy możliwy sposób, bo nabijają go na pal (okrutna, powolna śmierć w męczarniach)! I pan Sienkiewicz nie szczędził detali w opisie tego zdarzenia. To była dla mnie taka trauma, że w tym momencie przestałam czytać książkę i więcej do niej nie wróciłam.

Czytając „Behawiorystę” miałam podobne odczucia. Z tym że tu nie chodziło o to, że ginęli moi ulubieni bohaterowie, tylko o te opisy! Tam są po prostu sceny gore, a to nie jest na moje nerwy.

Sama historia umiarkowanie mnie zainteresowała. Pomysł pan Mróz miał ciekawy, ale wydaje mi się, że fakt, że nie polubiłam żadnego z bohaterów zadziałał negatywnie na odbiór całej książki. Podsumowując, dalej nie pokochałam twórczości Mroza.

„Życie w średniowiecznym zamku” Frances Gies, Joseph Gies

Kolejny bubel. Ale to już ostatni 😛 NUDA! Miałam duże oczekiwania, bo uwielbiam mroki średniowiecza i średniowieczne obyczaje, ale okazuje się, że jak nie jest to okraszone fabułą, to się źle to czyta. Nie mam nic więcej do dodania. Pieniądze wywalone w błoto.

„Hitler. Reportaż biograficzny” John Toland [wciąż czytam]

Wciąż czytam, ale jestem tak zachwycona, że padnę, serio! Kocham tę książkę! Na instastory co jakiś czas dzielę się cytatami z niej, głównie tymi na temat relacji Hitlera z kobietami, bo jest to dla mnie odkrycie, że ten człowiek miał jakiekolwiek życie prywatne.

Ale to nie jest książka o kobietach Hitlera, tylko o każdym aspekcie jego życia, włączając w to wszystkie detale jego strategii politycznej i każde wydarzenie w drodze na przejęcia przez niego władzy. Dowiadujemy się z niej o jego obsesjach, chorych ambicjach, o jego uporze, o tym, jak z każdej porażki podnosił się silniejszy i jak uwodził tłumy swoimi wystąpieniami.

Ta biografia jest tak szczegółowa, że wydawałoby się niemożliwe, że może być interesująca, ale czyta się ją jak powieść, jak thriller psychologiczny! Głowna jej zaleta jest taka, że autor, mimo że pamięta czasy nazizmu (miał 27 lat, jak wybuchła II wojna światowa) i mogłyby ponieść go emocje, zachowuje maksymalny obiektywizm, pozwalając czytelnikowi samodzielnie ocenić działania nazistowskiego dyktatora. Podoba mi się to zaufanie w ludzką inteligencję.

Na pewno coś więcej napiszę, jak skończę, ale na razie to jest czysty zachwyt i z pewnością się znajdzie w zestawieniu najlepszych książek przeczytanych w tym roku.


Ten rok stoi u mnie pod znakiem non-fiction, jako że co chwilę mam jakąś silną zajawę, która każe mi wgłębiać się w dany temat. Tak było na początku roku z Solidarnością, tak było z grzechami Kościoła i tak jest teraz z Hitlerem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s