Highlightsy ostatniego roku blogowania

Wiecie, że kiedy zakładałam blog rok temu nie miałam jeszcze żadnych znajomych z internetu? Wiecie, że to było jeszcze przed moją pierwszą ever wizytą w tak wspaniałych miastach jak Gliwice czy Chorzów? Wiecie, że wtedy jeszcze nie miałam osobnego kalendarza na wydarzenia kulturalne, bo nie potrzebowałam?

Jezioro łabędzie

Pierwszym eventem, na który poszłam po założeniu bloga było „Jezioro łabędzie” Moscow City Ballet wystawiane w Centrum Kongresowym w Krakowie. Pamiętam, że była wtedy okropna pogoda, musiałam zwolnić się z pracy, bo spektakl był o 15:00, do tego jedyną scenografią były jakieś płachty z widoczkami i wiem, pewnie łatwo się je przewozi, ale były brzydkieee i na dodatek jakość muzyki do kitu. Ale no tańczyli ładnie, przyznaję im. Poza tym spędziłam quality time z moimi koleżankami, więc ogólnie było ok 😀

JEEEESUS

Przeglądam swoje Google Photos, a tam mnóstwo fotek Glenna Cartera, mojego najukochańszego Jesusa. Miałam wtedy (a było to w październiku ubiegłego roku) taką fazę na Glenna, że jego „Gethsemane” leciało zapętlone w moich słuchawkach w pracy.

To „Gethsemane”:

Upiór kopenhaski lepszy niż polski

Mój pierwszy „Upiór w Operze” w Kopenhadze. Wciąż uważam, że był lepszy niż nasza polska wersja. Niektóre rozwiązania scenograficzne wręcz zwalały mnie z nóg. Pół roku później byłam w Operze i Filharmonii Podlaskiej na „Upiorze…” i rozmawiałam z Damianem Aleksandrem pod wejściem służbowym. I w tym całym stresie, że ROZMAWIAM Z DAMIANEM ALEKSANDREM GODDAMIT powiedziałam mu, że wolę „Upiora…” z Kopenhagi niż tego, którego przed chwilą widziałam. Brawo ja! Na pewno nie jest to najodpowiedniejsza rzecz, którą mogłam wyznać odtwórcy głównej roli zaraz po spektaklu, przyznaję 😛 Ale wiecie, mózg przestał myśleć od nadmiaru emocji. Byłam wtedy zażenowana na maksa. Ale Damian Aleksander zrobił sobie wtedy potem ze mną zdjęcie, więc nie było AŻ TAK źle.

Pierwsi znajomi z internetu

Ciągle jesteśmy w listopadzie. Pierwsze internetowe ziomki poznane. Afterek pod Sukiennicami po koncercie Janka Traczyka. Wiecie jaka byłam wtedy zestresowana? O maj gad! Ale dziewczyny są super sympatyczne. Wtedy pierwszy raz zobaczyłam na żywo i mogłam pogadać z ludźmi z musicalowo-muzycznej społeczności i to było świetne przeżycie.

Clams Casino

Yolo podróż do Warszawy bez noclegu na koncert Clams Casino.

Jechałam z moim bratem, wypiliśmy piwerka, drineczki, posłuchaliśmy muzyczki, a potem umieraliśmy ze zmęczenia na dworcu czekając na pociąg o 3 nad ranem. Serio… czemu nie ma pociągu z Warszawy do Krakowa o 23? Wszyscy ludzie wracający z teatrów i koncertów byliby szczęśliwi, gdyby tak było. Ja na pewno!

Serduszko

Dzień przed Wigilią. Mama zrobiła mi takie zdjęcie. Próbowałam ułożyć się w serduszko. Nie pytajcie.

Rodzina Addamsów w Warszafce

Zabrałam moje kumpele na „Rodzinę Addamsów” do Syreny. Spędziłyśmy wtedy z dziewczynami super babski wieczór w mieszkaniu z Airbnb. Było dużo wina, pizza i rozkminy egzystencjalne do rana.

Pierwsza konferencja prasowa

Konferencja prasowa „Opery za 3 grosze” w Teatrze Variete. Wtedy poznałam dziewczyny z bloga O musicalach przy kawie i ciastku. Wtedy też zobaczyłam po raz pierwszy Rafała Droza (grającego Mackiego, oczywiście) i zostałam momentalnie jego fanką. Pamiętam takie dziwne uczucie, że to był czas, kiedy nie znałam NIKOGO z obsady „Opery…”. Taka byłam wtedy jeszcze zielona. A to jest obsada marzeń ❤

Teatralna miłość

Wreszcie pierwsza „Opera za 3 grosze”. Mam mega sentyment do tego spektaklu i ciągle uważam, że za mało ludzi go widziało! „Operę…” widziałam do tej pory cztery razy, a w grudniu idę po raz piąty.

Lech Wałęsa obsession

Luty. Pojechałam do Gdańska. Moja obsesja historią Solidarności sięgała wtedy zenitu. Czytałam książki, odwiedziłam ECS i miałam cichą nadzieję, że spotkam pana prezydenta Wałęsę gdzieś na korytarzu, ale nie udało się 😦

Dancehall video

Jedno z fajniejszych przeżyć ostatniego roku – nagrywanie dance video z naszą dancehallową ekipą.

Efekt tu, jak jeszcze nie zdążyliście na to natrafić:

A tu taki bonusik. Filmik z jednych zajęć.

Międzynarodowy Dzień Teatru

To był 27 marca. Poznałam wtedy Kulturalną Pyrę. Byłyśmy razem w krakowskim Teatrze Ludowym i od tego dnia zaczęła się nasza wspólna miłość do tego miejsca i znajomość, która wykracza daleko poza instagram 😀 A „Sekretne życie Friedmanów” to dalej jest najlepsza rzecz, jaką widziałam w teatrze ever.

Wincyj ziomeld z instagrama

Dwa dni później nowe znajomości. One Vision, Wybredna Maruda i Ada w teatrze. Ada wtedy jeszcze nawet nie była blogerką 😀 Byłyśmy razem na Pościelówach Natalki Piotrowskiej i Maćka Pawlaka. Patrzę na to zdjęcie i myślę sobie… kurcze! Jak to się stało, że w gimnazjum i liceum byłam totalną outsiderką, a teraz jeżdżę do innych miast i poznaję ludzi z internetu?

Mini musicalowe marzenie

Dzień później poznałam Marka Chudzińskiego po chorzowskim „Cabarecie” i tak, to było moje mini musicalowe marzenie. Jeszcze zanim zostałam teatralną wariatką widziałam go w roli Piotra w „Jesus Christ Superstar” i od tamtej pory marzyłam o takim zdjęciu! Jakby mi ktoś wtedy powiedział, że za 3 lata będę się z nim fotografować na ściance w Teatrze Rozrywki to bym kazała się temu komuś popukać w czółko.

Joga

Znowu jakieś randomowe foto z telefonu 😛 Czasem sobie robię takie fotki, bo chcę mieć takie ładne jak prawdziwa joginka. Jeszcze mi trochę daleko do bycia prawdziwą joginką.

Porto – wino, ocean i wino

Najlepszy i najbardziej chilloutowy wyjazd ever. Picie wina nad oceanem przy zachodzie słońca… Wyobrażacie to sobie? Mmm…

Deszczowa Barcelona

Zaraz po powrocie z Porto pojechałam do Barcelony. Zdjęcie niżej przedstawia jeden z nielicznych momentów, kiedy nie padał deszcz. Ale bardzo lubię Barcelonę za Gaudiego i trochę pisałam o nim tu:

Noterek

Znowu zabrałam koleżanki na teatralny wyjazd. Tym razem do Gdyni na Notra. To był mój drugi Noterek i niestety, ostatni :/ To był maj, ale Saska Kępa nie pachniała, bo było zimno jak w jesieni. Ale wiadomo, nogi w lodowatym Bałtyku zamoczyć musiałam.

Eksponat muzealny

Oto ja na wystawie w Muzeum Krakowa oddział Podgórze, przy swoim zdjęciu i notce biograficznej. Muzeum Krakowa szukało ludzi pracujących w korporacjach, żeby wzięli udział w wystawie i opowiedzieli o swoim życiu. I tak oto przed 25. urodzinami trafiłam do muzeum.

Blogerski meetup w Gliwicach

Nie wiem, czy był lepszy teatralny wyjazd w tym roku. Chyba nie. Po pierwsze, „Miłość w Leningradzie” jest złotem, po drugie, odkryłam reżysera Łukasza Czuja którego spektakle zaczęłam uwielbiać! A po trzecie, no popatrzcie tylko na to zdjęcie. Tyle nas wtedy było w Gliwicach! I imprezowałyśmy na dziedzińcu teatru!

Austria – kraj Hitlera

To właśnie wtedy zaczęła się moja kolejna fascynacja – życie i fenomen Adolfa Hitlera. Przeczytałam jego obszerną, grubą i niesamowicie szczegółową biografię i nadal jestem pod wrażeniem jego charyzmy. Jednocześnie cieszę się, że nie żyłam w tamtych czasach.

Kraków Live Festival – Post Malone

W tym roku miałam dużo obsesji. Kolejna: Post Malone! Sam festiwal to totalnie nie moja bajka, bo przebodźcowanie tym tłumem było okropne, ale Post Malone ❤ Przez kolejny miesiąc żyłam wywiadami z nim i jego piosenkami oraz nową płytą. Nauczyłam się nawet na pamięć „rockstar”, a to łatwe nie było, bo tam są bardzo szybkie rapsy 😛

Na barykadzie

Kolejna z fantastycznych przygód teatralnych: Les Mis Śródmiejskiego Teatru Muzycznego. Ciary miałam, kiedy to oglądałam. A potem z dziewczynami weszłyśmy na tę przepiękną barykadę! Najlepszy Dzień Blogera, jaki mogłam sobie wymarzyć.

Leningrad

Na ten wyjazd czekałam od „Miłości w Leningradzie” – „Leningrad” we Wrocławiu ❤ Uwielbiam tę ekipę i te rosyjskie, rockowe piosenki. Tu jesteśmy z Kasią w garderobie przed spektaklem, już po kilku kielonach 😀

Edit: Kasia pisze mi, że to jednak było po spektaklu 😛 Może i tak, mieszają mi się juz w głowie wspomnienia z tamtego dnia.

A to moja ulubiona piosenka z „Leningradu”. Najbardziej wpadła mi w ucho, a poza tym wiadomo – Tomek Mars ma nieeeesaomwity głos.

Rockowe szaleństwo

Ciąg dalszy rockowego tygodnia. Dzień po „Leningradzie” byłam na „Rock of Ages”. Żaden spektakl nigdy nie wzbudził we mnie tyle pozytywnych emocji i żaden mnie tak nie rozerwał. To był taki wyjazd do Porto w pigułce 😛 Tylko bez wina.

Rampowa dziewica

Mój pierwszy raz w Teatrze Rampa, którego kocha wielu blogerów 😀 Ja też pokochałam i czekam z niecierpliwością na „Jesusa…”.


No i tak ta historia się toczy. Wspaniałe przeżycia miałam w ciągu ostatniego roku i już nie mogę się doczekać wszystkiego, co mnie czeka w kolejnym, a o czym jeszcze nie wiem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s