5 rzeczy, które MUSISZ zjeść w Brukseli! Bo jak nie, to się nie liczy!

Kto był w Belgii, to pewnie nie zdziwi go moje zestawienie, ale ja np. nie wiedziałam, zanim do Brukseli pojechałam, że ten kraj słynie nie tylko z frytek.

Mój weekend w Brukseli stał pod znakiem comfort food i to takiego niezdrowego. Ale wiecie, raz się żyje! Czy tam YOLO… Po Świętach przerzucam się na jedzenie samej sałaty, bo daleko tak nie pociągnę.

1. Frytki

Zaczniemy od oczywistej oczywistości. FRYTKI! Jak nie zjesz frytek w Belgii, to nie byłeś w Belgii – taka jest zasada! Oczywiście frytka frytce nierówna. Ja polecam najbardziej Maison Antoine. Tam frytki były pyszne, nie spalone i mieli multum sosów do wyboru. Żeby wszystkie spróbować, prawdopodobnie trzeba się żywić przez miesiąc samymi frytkami.

W Brukseli frytki sprzedawane są w okienkach na ulicy. Jeśli zajrzymy przez to okienko do środka, zobaczymy MORZE FRYTEK. Serio, oni tam smażą te fryty na zapas. Nie ma się co dziwić, bo kolejka do nich zawsze jest przeogromna.

Belgowie uważają się za twórców frytek. Uważają się, bo nikt nie udowodnił, że rzeczywiście nimi są. Ale marketing sobie zrobili dobry.

2. Wafle/gofry

Nie da się przejść wieczorem uliczką w centrum Brukseli i nie natrafić na sklep z goframi, nazywanymi tam „waffles”. To jest fizycznie niemożliwe! A jak już natraficie na nie, to nie da się przejść obok nich obojętnie.

Są wystawione w witrynie w najprzeróżniejszych wariantach: z owocami, czekoladą, bitą śmietaną i z czym dusza sobie zapragnie. Są przepięknie oświetlone i wyglądają jak jedzenie, którym będziemy karmieni w Niebie, jeśli Niebo istnieje.

3. Truskawki w czekoladzie

Zapytałam Was na moim fanpejdżu na fejsbuku, co powinnam zjeść w Brukseli i oprócz tych oczywistych rzeczy zasugerowano mi też truskawki w czekoladzie. Pół dnia ich szukałam, bo okazuje się, że nie tak łatwo je znaleźć, ale spokojnie. Są na Wielkim Placu w jednej z kawiarnio-cukierni.

Za 6 czy 8 sztuk trzeba zapłacić 8,50 euro 😛 Było warto, mimo że pobrudziłam sobie nimi kurtkę. Może 8 euro nie jest adekwatną ceną za kilka truskawek zamoczonych w wszechobecnej w tym mieście czekoladzie, ale doświadczenie samo w sobie bezcenne.

4. Czekolada

Czekolada zasługuje zdecydowanie na osobny punkt w tym zestawieniu, mimo że jest składnikiem i wafli i truskawek w czekoladzie. W Brukseli znajdziecie czekoladę wszędzie i w najprzeróżniejszych kształtach, od zwykłych tabliczek, przez wielkie czekoladowe rzeźby sikającego chłopca (symbolu Brukseli) aż po kształty z kategorii +18.

W Choco Story, muzeum czekolady, można uczestniczyć w pokazie robienia małych czekoladek, którymi pan potem częstuje widzów. O bogowie! Jakie to było dobre! Chyba nie jadłam nigdy niczego pyszniejszego, a jadłam dużo pysznych rzeczy. Istnieje pewne niebezpieczeństwo, że w Brukseli będziecie się żywić samą czekoladą, więc polecam czasami zrobić sobie przerwę na frytki, bo padniecie z przesłodzenia.

5. Piwo

Muszę przyznać się, że nie wypiłam zbyt dużo piwa na tym wyjeździe, co nie jest do mnie podobne. Ale mam przynajmniej powód, żeby tam wrócić.

Belgia słynie z produkcji piwa i owszem, jest go tam dużo. Byłam w takim dosyć słabym muzeum piwa na Wielkim Placu, które miało jedną zaletę – z biletem otrzymałam szklankę piwa. Wybrałam ciemne, bo lager dla mnie wydaje się bardzo prymitywny w smaku (jeżeli komuś się taki nie wydaje, to też szanuję 😛 ). Dużo bardziej wolę smak ciemnego piwa. I rzeczywiście, było pyszne! Ja nie jestem wielką znawczynią, ale to piwo naprawdę było przyjemne dla moich kubków smakowych.

2 myśli w temacie “5 rzeczy, które MUSISZ zjeść w Brukseli! Bo jak nie, to się nie liczy!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s