Jak znalazłam swoje najwygodniejsze buty? – o krwawiących stopach w Warszawie

Tydzień temu przeziębiłam się i nie chcąc dobijać swojego organizmu ani zarażać ludzi w pracy, poszłam do lekarza po L4. Zamknęłam się w domu we wtorek i dopiero w sobotę z niego po raz pierwszy wyszłam.

Sobota była niemalże wiosennym dniem. W Krakowie było 12 stopni. Ja jestem permanentnym zmarzluchem, ale ubieranie zimowych butów w taką pogodę to byłaby już totalna przesada, więc wyjęłam z szafki moje ulubione sportowe buty, które kupiłam w zeszłym roku w Warszawie.

Był koniec marca. Pojechałam sama do Warszawy z zamiarem pójścia na „Pościelówy” Natalki Piotrowskiej i Maćka Pawlaka oraz poznania ziomeld z instagrama (Danki i Żarny z One Vision, Ady i Wybrednej Marudy). A następnego dnia prosto z Warszawy jechałam do Teatru Rozrywki w Chorzowie na premierę „Cabaretu”.

Kilka dni wcześniej kupiłam sobie przepiękne, naprawdę przepiękne baleriny w Gino Rossi. Wydałam na nie mnóstwo pieniędzy. To były jedne z najdroższych butów, jakie sobie kiedykolwiek kupiłam. Na stopach prezentowały się cudownie. Wpadłam więc na genialny pomysł, że założę je po raz pierwszy na wycieczkę do Warszawy i Chorzowa. No bo przecież idę na koncert i do teatru! Muszę wyglądać elegancko.

Nie dotarłam nawet do przystanku autobusowego na moim osiedlu, a już miałam rany na stopach. Nie było jednak czasu na wracanie się do domu, bo nie zdążyłabym na pociąg, więc pomyślałam, że na dworcu kupię sobie plasterki w aptece.

Plasterki nie trzymały się nogi nawet 5 minut. Te buty były naprawdę wybitnie niewygodne. Dotarłam do Warszawy ze zdartymi prawie do krwi piętami.

Byłam sama, daleko od domu, z jedną parą butów, która krzywdziła mnie niemiłosiernie. Usiadłam wtedy w kawiarni na Nowym Świecie, bo do spotkania z dziewczynami miałam jeszcze kilka godzin, i jak mała dziewczynka zadzwoniłam do mamy cierpiąca i zapłakana. A moja mama, spokojnie mi wtedy powiedziała, że hej, dziewczyno, przecież masz pieniądze, więc idź kup sobie nowe buty.

Tak, wiem, powinnam sama wpaść na ten pomysł, zresztą chyba jedyny słuszny, ale skupiłam się na problemie zamiast na szukaniu rozwiązań. Skupiłam się na tym, że jestem sama i nie mogę się poruszać, bo każdy krok sprawia mi straszny ból, zamiast pomyśleć o zasobach, które posiadam i które pomogłyby mi wyjść z tej beznadziejnej sytuacji.

Nie miałam zbyt dużego wyboru. Wracanie się do galerii nie wchodziło w grę, bo ja SERIO nie mogłam się poruszać. Znalazłam pierwszy lepszy sklep, a tam najzwyklejsze, czarne, sportowe buty. Musiały być czarne, bo musiały też pasować do sukienki, którą miałam założyć do teatru.

Te buty też tanie nie były, ale to była sytuacja wyjątkowa, więc przełknęłam wydanie kolejnych kilku stówek. Jeju, jaką ja ulgę poczułam! To było chyba najlepsze uczucie tego dnia. W końcu mogłam chodzić!

Gdybym nie była w stanie agonalnym, nawet nie spojrzałabym na te buty. Na pierwszy rzut oka wydawały się nijakie. Ale teraz noszę je prawie codziennie (jak nie ma zimy). To są najwygodniejsze buty ever.

Ta sytuacja nauczyła mnie kilku rzeczy.

Po pierwsze, prawie zawsze da się znaleźć wyjście z jakiegokolwiek problemu. Trzeba tylko przestawić swój mindset na analizę posiadanych zasobów i szukanie pomysłów na rozwiązanie, zamiast skupiać się na rozkładanie tego problemu na czynniki pierwsze.

Po drugie, nawet najgorsza sytuacja może ostatecznie okazać się pozytywna, jeśli trochę jej pomożemy. W tym wypadku zyskałam superwygodne buty.

I po trzecie, nauczyłam się, że dwudniowy wyjazd nie jest najlepszą okazją do testowania nowych butów.

No i pamiętajcie, że nawet najładniejsze buty mogą być zajebiście niewygodne. Ja tych pięknych balerinek z Gino Rossi nigdy już nie założyłam.

2 myśli w temacie “Jak znalazłam swoje najwygodniejsze buty? – o krwawiących stopach w Warszawie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s