Kiedy wydaje się, że minęło już 325 lat, ale mamy kwiecień 2020…

Nie wiem jak u was, ale mój styczeń był beznadziejny. Byłam permanentnie zestresowana pracą i sprawami, które sobie wzięłam na głowę, stresowała mnie sytuacja na świecie (III wojna światowa.. pamiętacie?) i w ogóle miałam wrażenie, że ten miesiąc ciągnie się w nieskończoność. Ale potem przyszedł marzec... Nie spodziewaliśmy się tego, co? Pomyślcie tylko! Oscary były…

Jak znalazłam swoje najwygodniejsze buty? – o krwawiących stopach w Warszawie

Tydzień temu przeziębiłam się i nie chcąc dobijać swojego organizmu ani zarażać ludzi w pracy, poszłam do lekarza po L4. Zamknęłam się w domu we wtorek i dopiero w sobotę z niego po raz pierwszy wyszłam. Sobota była niemalże wiosennym dniem. W Krakowie było 12 stopni. Ja jestem permanentnym zmarzluchem, ale ubieranie zimowych butów w…

5 rzeczy, które MUSISZ zjeść w Brukseli! Bo jak nie, to się nie liczy!

Kto był w Belgii, to pewnie nie zdziwi go moje zestawienie, ale ja np. nie wiedziałam, zanim do Brukseli pojechałam, że ten kraj słynie nie tylko z frytek. Mój weekend w Brukseli stał pod znakiem comfort food i to takiego niezdrowego. Ale wiecie, raz się żyje! Czy tam YOLO... Po Świętach przerzucam się na jedzenie…

Witajcie w mojej bajce… co robię, co piję i co myślę – #1 WEEKLY

Jedną z moich największych inspiracji w blogosferze jest Ania Maluje i pisząc ten post inspiruję się jednym z cyklów na jej blogów. Bardzo podoba mi się ta luźna forma i chcę przetestować coś podobnego u siebie. Nikt nie mówił, że będzie łatwo Jeśli śledzicie mój instagram (do czego zachęcam, bo zaglądam tam częściej niż na…

Highlightsy ostatniego roku blogowania

Wiecie, że kiedy zakładałam blog rok temu nie miałam jeszcze żadnych znajomych z internetu? Wiecie, że to było jeszcze przed moją pierwszą ever wizytą w tak wspaniałych miastach jak Gliwice czy Chorzów? Wiecie, że wtedy jeszcze nie miałam osobnego kalendarza na wydarzenia kulturalne, bo nie potrzebowałam? Jezioro łabędzie Pierwszym eventem, na który poszłam po założeniu…

Koniec „Kawy w foyer”, ale… – 1. urodziny bloga

Jestem wam winna wyjaśnienie. Nigdy nawet nie opowiadałam o genezie "Kawy w foyer", a pewnie zauważyliście, że nazwę tę powoli, systematycznie wygaszam. Dlaczego? Co się stało? Już tłumaczę. W październiku ubiegłego roku, po powrocie z "Krakowiaków i Górali" z Gdyni stwierdziłam, że nie ma na co czekać, młodsza już nie będę, więc założę tego bloga.…