Highlightsy ostatniego roku blogowania

Wiecie, że kiedy zakładałam blog rok temu nie miałam jeszcze żadnych znajomych z internetu? Wiecie, że to było jeszcze przed moją pierwszą ever wizytą w tak wspaniałych miastach jak Gliwice czy Chorzów? Wiecie, że wtedy jeszcze nie miałam osobnego kalendarza na wydarzenia kulturalne, bo nie potrzebowałam? Jezioro łabędzie Pierwszym eventem, na który poszłam po założeniu…

Koniec „Kawy w foyer”, ale… – 1. urodziny bloga

Jestem wam winna wyjaśnienie. Nigdy nawet nie opowiadałam o genezie "Kawy w foyer", a pewnie zauważyliście, że nazwę tę powoli, systematycznie wygaszam. Dlaczego? Co się stało? Już tłumaczę. W październiku ubiegłego roku, po powrocie z "Krakowiaków i Górali" z Gdyni stwierdziłam, że nie ma na co czekać, młodsza już nie będę, więc założę tego bloga.…

Zerwałam z mięsem, po przeczytaniu TEJ książki

Ostatni raz pozwoliłam sobie na to na ubiegłej imprezie sylwestrowej. Potem stwierdziłam, że naprawdę chcę z nim zerwać raz na zawsze. Początki nie były łatwe, w końcu byliśmy razem CAŁE ŻYCIE. Zawsze wydawało mi się, że mnie uszczęśliwia, ale tak naprawdę dawałam się mu bezczelnie wykorzystywać. Ale teraz moje życie się zmieniło i nigdy za…

Bożonarodzeniowe zwyczaje w moim domu

Nie robiłam w tym roku typowego Blogmas (może za rok), ale chętnie podzielę się z wami tradycjami bożonarodzeniowymi, które są w moim domu. Nie jest to post ani musicalowy ani podróżniczy, ale wpisuje się w klimat i myślę, że się Wam spodoba. I dajcie znać, czy znacie któryś z tych zwyczajów! Kobieta przynosi pecha Przygotowania…

15 faktów o mnie

W tym momencie prawdopodobnie śpię po nocy spędzonej na warszawskim dworcu i w pociągu (z koncertu wróciłam). Przygotowałam na dziś maksymalnie egocentryczny wpis, ale jak wiecie, ludzie lubią gadać o sobie 😛 Lubią też czytać o innych ludziach, więc oddaję wam ten post z nadzieją w sercu, że może się wam spodoba. Celowo pominęłam tematy musicalowe.…

Morze jesienią i „Cud” w Muzycznym

Kiedy zeszłej soboty wysiadłam na stacji końcowej z pociągu pendolino relacji Kraków-Gdynia, była piękna pogoda, zupełnie niepasująca do początku października w tej części Europy. Przejechałam te 500 km tylko po to, żeby spędzić tu 18 godzin, a następnie wrócić do Krakowa. Wtedy poczułam, że chcę pisać. Październikowa Gdynia Przyjechałam do Gdyni z Krakowa w jednym…