Najlepsze w 2019… SPEKTAKL, FILM, KSIĄŻKA, MUZYKA

Publikuję ten post przed premierą nowych Star Warsów, ale o ile bardzo kocham Star Warsy za samo bycie Star Warsami, tak nie sądzę, żeby zmieniły coś w tym zestawieniu. Przedstawiam Wam cztery najlepsze kulturalne przeżycia, które spotkały mnie w mijającym 2019 roku. Najlepsze, to znaczy, że wywołały we mnie wspaniałe emocje, zachwyt, podziw i/lub uśmiech.…

„Ford vs. Ferrari” aka „Le Mans ’66” – czy mam na to iść, jeśli nie jara mnie motoryzacja?

Multiplex? Nie, megaplex! Wiecie gdzie powstał pierwszy na świecie megaplex (czyli wielki multiplex; przyjmuje się, że 20+ ekranów to już megaplex)? W Brukseli. A gdzie byłam w połowie listopada? W Brukseli. A kiedy jestem niedaleko najstarszego na świecie megaplexu z największym w Europie IMAXem, to jedyne, co mogę wykrzyczeć to "Shut up and take my…

5 rzeczy, które MUSISZ zjeść w Brukseli! Bo jak nie, to się nie liczy!

Kto był w Belgii, to pewnie nie zdziwi go moje zestawienie, ale ja np. nie wiedziałam, zanim do Brukseli pojechałam, że ten kraj słynie nie tylko z frytek. Mój weekend w Brukseli stał pod znakiem comfort food i to takiego niezdrowego. Ale wiecie, raz się żyje! Czy tam YOLO... Po Świętach przerzucam się na jedzenie…

Sentymentalny wehikuł czasu – „Krakowska lekkość bytu” w Teatrze Ludowym

Żałuję, że nie znałam tamtego Krakowa sprzed lat, kiedy było tu mniej turystów, mniej meleksów, mniej smogu i mniej pośpiechu, ale za to więcej spokoju, więcej powietrza i więcej przestrzeni. Żałuję, że nie byłam świadkiem dni świetności Piwnicy pod Baranami, że nie przesiadywałam w legendarnym Vis-a-vis, ani w Pięknym Psie, że nie widziałam śpiewającego na…

Highlightsy ostatniego roku blogowania

Wiecie, że kiedy zakładałam blog rok temu nie miałam jeszcze żadnych znajomych z internetu? Wiecie, że to było jeszcze przed moją pierwszą ever wizytą w tak wspaniałych miastach jak Gliwice czy Chorzów? Wiecie, że wtedy jeszcze nie miałam osobnego kalendarza na wydarzenia kulturalne, bo nie potrzebowałam? Jezioro łabędzie Pierwszym eventem, na który poszłam po założeniu…

Koniec „Kawy w foyer”, ale… – 1. urodziny bloga

Jestem wam winna wyjaśnienie. Nigdy nawet nie opowiadałam o genezie "Kawy w foyer", a pewnie zauważyliście, że nazwę tę powoli, systematycznie wygaszam. Dlaczego? Co się stało? Już tłumaczę. W październiku ubiegłego roku, po powrocie z "Krakowiaków i Górali" z Gdyni stwierdziłam, że nie ma na co czekać, młodsza już nie będę, więc założę tego bloga.…